niedziela, 6 kwietnia 2014

jak znaleź motywację?

Dzisiaj kochani postanowiłam poruszyć znany nam temat a zarazem temat nam znany... Temat na dziś to.. dietetyka i temat  trenera ( którym obecnie jestem ) również chce nadmienić temat mobilizacji, wiary w swoje możliwości, zaufania do ludzi .                                                                                                                
 Są czasami dni kiedy przestajesz się zastanawiać co na siebie włożyć i jak przyprawić kurczaka na obiad. Są dni, kiedy zaczynasz myśleć o sprawach wyższych lotów i cała reszta przyziemnych dylematów blednie. 2 tygodnie temu postanowiłam zaprosić 3 osoby do współpracy - swojego nowego programu dietetycznego "4 tygodnie pod Okiem Dietetyka".
To tematyka mojego eseju na studia..
Dostałam ponad 70 listów od kobiet i mężczyzn w różnym wieku. Wśród tych wielu prawdziwych historii kilka zwróciło moją szczególną uwagę. Z tych kilku wybrałam 3. I nie wiem jak to wytłumaczyć, ale jest coś takiego w życiu w co mocno wierzę. Co? Stwierdzenie, że "wszystko jest po coś i nic się nie dzieje bez powodu". Czytając te 3 listy wiedziałam, że pisały je osoby wyjątkowe. Nie wiedziałam jak wyglądają, gdzie mieszkają, co robią. Pomimo setek kilometrów jakie nas dzielą powstała swego rodzaju chemia. Dzisiaj - po kilku dniach od rozpoczęcia współpracy wiem, że ten wybór to był strzał w dziesiątkę. Dlaczego? Bo wybrałam osoby, które mają w sobie niesamowitą wolę walki, ale ta wola była podkopana, albo zasypana. Dzisiaj już wiem, że drobny gest w odpowiedzi na szczerość może powodować prawdziwą eksplozję głęboko ukrytego potencjału. Tylko dlaczego ludzie w siebie nie wierzą?
                                                                                                                 
Zawsze interpretuję brak wiary w siebie jako pewnego rodzaju strategię obronną. Często o tym rozmawiam z klientami  w klubie czy też czytelnikami bloga  poznałam bardzo wiele osób. Wspólnymi siłami stwierdziłam, że nieśmiałość, wycofanie czy zwyczajny brak podejmowania konkretnych działań wiąże się bezpośrednio ze strachem przed zmianą. Moje czytelniczki postanowiły wyjść z przytulnego domku, którym jest ich obecna sytuacja. Zauważyłam, że otrzymała “tylko” 70 odpowiedzi na kilka tysięcy obserwatorów. ..samo podjęcie decyzji o dokonaniu zmian może być paraliżujące. Szkoda, wielka szkoda, bo kiedyś będzie trzeba odpowiedzieć sobie na proste pytanie, czy chcę dalej tkwić w tym swoim świecie, który tylko z pozoru jest fantastyczny? Czy chce zdobyć nowy ląd i odkryć to co jeszcze nie ujrzało światła dnia. Każde działanie to wyzwanie, bo niesie ze sobą ryzyko porażki. Nie każdy chce zderzyć się z rzeczywistością, która może okazać się zupełnie inna niż ta w naszej wyobraźni.
                                                                                                                  Zrobili pierwszy krok w kierunku swoich marzeń. Krok, który sprawił, że przestali być w strefie komfortu. Jedna decyzja sprawiła, że potoczyła się lawina. Żadne z nich nie wiedziało przecież co się wydarzy w momencie, kiedy się upublicznią Pierwszy trudny krok sprawił, że obcy ludzie zaczęli podawać ręce, podnosić na duchu, mówić "wierzę, że Ci się uda". Nikt się tego nie spodziewał. Pytanie dlaczego? Przecież wiara w ludzi to podstawa życia w społeczeństwie. Dlaczego więc z natury boimy się pokazywać słabości i mówić szczerze o swoich problemach? Dlaczego nie wierzymy, że ludzie są dobrzy?
                                                                                                                 
Odpowiedź jest prosta, bo nie każdy potrafi swoją krytykę w odpowiedni sposób wyartykułować. Lawina chamskich słów może kogoś zakopać żywcem, zabić marzenia i zniweczyć całą wiarę w siebie. "Konstruktywna krytyka" to mit i frazes przez nikogo nie używany. Każda ostra i niestosowna opinia broniona jest jako odważna, nietuzinkowa i niekonwencjonalna. W ostateczności zawsze można powiedzieć, że żyjemy w wolnym kraju, gdzie każdy może mówić to co mu się podoba. No właśnie.. Można, ale czy trzeba? Twoje osoby zdecydowały się ujawnić, pokazać, wystawić też na ewentualny publiczny lincz i to musiała być gruntownie przemyślana decyzja. Tak to już jest, że dobre słowa szybko nam uciekają, a złe zostają z nami na baaaardzo długo. I to właśnie te negatywne bodźce podkopują wiarę we własne możliwości od której każda zmiana powinna się zacząć. Jeśli nie wierzysz w swój cel, nie widzisz go, nie czujesz siły, by po niego sięgnąć i za żadne skarby nie możesz dopuścić do siebie myśli, że Ci się uda… Możesz nie zaczynać swojej drogi. I tak nic z tego nie będzie. Nastawienie to podstawa.
                                                                                                                 
Zastanawiam się czy tu chodzi o tzw. społeczny dowód słuszności i to, że ludzie podchodzą z aprobatą do Twoich pomysłów i planów, czy też o zwykłą ludzką życzliwość, która dodaje skrzydeł. Wniosek nie jest taki oczywisty, nie mniej jednak nie będę się nad tym nadmiernie rozczulać. Chcę wierzyć, że nie tylko czytelnicy Okiem Dietetyka potrafią okazać zrozumienie, wspierać i klepać po plecach w ciężkich chwilach. Chcę wierzyć w to, że każdy z Nas ma szansę spotkać dobrych ludzi na swojej drodze. Moim marzeniem jest to, żeby wszyscy uwierzyli w siebie i swoje możliwości tak samo jak ta niesamowita trójka ludzi, z którymi aktualnie pracuję. Chciałabym, żeby każde z Was budząc się rano było przekonane, że za drzwiami nie czeka nic złego i że każde doświadczenie w życiu ma jakiś cel. To nie wzloty kształtują charakter człowieka, lecz upadki. To nie pusta, prosta droga, którą idziemy przez życie daje nam satysfakcję. Czy nie czułeś się bardziej dumny z powodu pokonania czegoś co było dla Ciebie trudne? No właśnie! Im ciężej Nam coś osiągnąć tym bardziej to doceniamy. Tak było, jest i będzie. I w tym momencie przyszedł moment na podsumowanie. Pamiętajmy, że droga do sukcesu jest wciąż w budowie, a idąc na sam szczyt zawsze będziemy mieć pod górkę. Ważne, żeby wierzyć w ludzi, którzy żyją wokół nas. Wiara czyni cuda!
                                                                                                                 
Wiara w siebie czyni cuda, a ja każdego dnia zmagam się z tym o czym mówisz. Codziennie wspieram i daję motywację i najczęściej powtarzam - szukaj swojego motywatora, prawdziwego partnera, który będzie miał odwagę nie zgodzić się z Tobą kiedy mówisz "nie dam rady", "to nie jest dla mnie". Życzę sobie i ludziom, z którymi współpracuje Trening Kariery, by każdy znalazł sobie takiego skrzydłowego. Możemy być nim my sami, przyjaciółka, kolega z pracy, lekarz, przełożony, a czasem nawet obca osoba. Tylko trzeba znaleźć w sobie otwartość i gotowość. Trzymam kciuki za moich podopiecznych, którzy są dzisiaj wzorem dla innych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz